ikony spolecznościowe

emailgoogle plusFBtwitter youtube instagram

czwartek, 14 listopada 2013

niemoc twórcza

bo jesień wpływa też na koty..


co by tu dziś napisać..

hmm, niech pomyślę..a może jednak się zdrzemnę..

albo napiszę, że nuda i nic się nie dzieje..

gdzie ten Antoni? on zawsze coś fajnego na bloga wymyśla..




może jeszcze nie wiecie:
właściciele samochodów - pamiętajcie, przed wejściem do auta pukamy w maskę!
a najlepiej jeszcze jak sprawdzimy koła..

ja miałam taką sytuację, ale w lato, mały kociak siedział na kole, my jechaliśmy na rowerach  - zobaczyłam, że jakaś kobieta wsiada do tego samochodu, zaczęliśmy krzyczeć żeby nie ruszała.
cała akcja skończyła się dla kotka szczęśliwie a dla nas mniej, byliśmy wszyscy, najbardziej ta Pani mocno podrapani, małolat nie chciał opuścić kryjówki :) pomagali nam ludzie z pobliskiego bloku - był taki hałas i krzyki że postawiliśmy na równe mnogi połowę budynku..
przyniesiono nam opatrunki, ludzie rzucali z okien plastry i bandaże - bardzo miło mi się zrobiło, że tyle osób pomaga sobie na wzajem i kotu - a przy okazji nasze rowery wstrzymały ruch bo ratując zwierzaka porzuciliśmy je na środku ulicy, mieliśmy więc dodatkową publiczność - dodam, że w centrum warszawskiego Mokotowa.
..ot, taka kocia historyjka z happy endem :)



57 komentarzy:

  1. no to ciekawa historia, dobrze ze sie dobrze skonczyla:P
    ja tez nie moge nic ciekawego wymyslec na bloga, takze nie przejmuj sie atom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach ta jesień, zabiera nam wenę.. ;)

      Usuń
  2. Zakrawa na cud, ze Wam tych rowerow nie podgrandzili przy okazji zamieszania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? ;) ale nie, wszyscy stali i patrzyli, i myślę że jakby ktoś wpadł na ten pomysł to Ci z okien by raban podnieśli :)

      Usuń
  3. jak nie wiele trzeba by uratować kocie życie....

    OdpowiedzUsuń
  4. fajna historia! daje do myślenia ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby co ten plakat jest do kopiowania i wklejania gdzie się da, ja go na fb znalazłam..taka "wizualizacja" pomaga.

      Usuń
  5. Fajne zdjęcia :)
    bardzo niewiele trzeba, żeby uratować kota....

    OdpowiedzUsuń
  6. to ci pasarzerowie na gape. dobrze ze jestem rowerzystką - w najlepszym wypadku wlezie mi do koszyka i pojedzie taki delikwent w trase ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się marzy taki zamykany koszyk z okienkiem, żeby chłopaków wozić, widziałam już takie - z psami w środku, wygląda ekstra! oczywiście wszystko jest ok jeśli zwierzak lubi :)

      Usuń
    2. moja mama (ktora uwielbia Cezarego i ciągle chciałaby żebym go ze sobą w odwiedziny do niej brała) stwierdziła że kupi mi takie kocie nosidełko-plecak ;p

      Usuń
  7. A później co się stało z kiciusiem? Uciekł czy ktoś się nim zajął?

    Przy twórczej niemocy zwykłe fotki wystarczą. :P Mogłabym patrzeć i patrzeć na Twoich chłopaków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiciuś uciekł do piwnicy, okienni ludzie wyjaśnili nam, że cała kocia rodzina jest pod stałą ich opieką blokową, mieli je też wyłapać do kastracji. Oj nie zazdroszczę tym co łapali, kociak dał radę 3 dorosłym osobom ;)

      Usuń
  8. Oj znamy i my te chwile niemocy twórczej.
    A historia z happy endem piękna, choć nieco krwawa.
    Będę o niej pamiętać przed wsiadaniem do samochodu.
    P.S. Atom Ty wielkokocie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj długo lizaliśmy rany ;)
      prawda że Atom kawał byka? ;) ale charakterem nadrabia, ten ma wielki..

      Usuń
  9. ja na szczęście nie miałam takiej przygody i niech tak zostanie, bo nie chciałabym rozjechać nic, a już na pewno nie kota...
    Ojć ale mu dobrze pod tą kołderką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atom non stop jest pod kołderką, pod szlafroczkiem, pod bluzą na moim brzuchu itd.. taki podkot z niego, ale cóż się dziwić jak futra brak :)

      Usuń
  10. Dobrze, że ta historia się dobrze skończyła - kociaczek musiał być przerażony!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się biedny wystraszył, plus taki że pewnie do samochodu się więcej nie zbliży :) pozdrawiamy!

      Usuń
  11. Cieszę się, że historia zakończyła się happy endem :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. właścielom turbo diesli jest łatwiej- i tak powinni przed ruszeniam pogrzać ok 30 sek. silnik, wiec wszystko co się poukrywało powinno miec szansę ucieczki;-))

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja sąsiadka przewiozła kota pod maską 20 km, kot zestresowany ale cały na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale biedny musiał się bać :( ten huk no i przecież on nie wiedział co się dzieje..

      Usuń
  14. Mój kot na szczęscie zawsze kładzie się na zewnętrzniej stronie maski jak wrócimy samochodem do domu i wygrzewa się nad ciepłym silnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. + Przypomniałam sobie jeszcze -> raz wzieliśmy kotke w odwiedziny do brata. Ona nie lubi jeździć w koszyku, woli chodzić luzem po aucie.
    Gdy dojechaliśmy na bloki ona akurat spala w bagażniku i mówiliśmy mojej mamie "nie owtieraj bagażnika bo kot moze uciec". Oczywiscie mama pierwsze co to otworzyła bagaznik i kot sru... i wleciał pod auto. My w ubraniach "wyjsciowaych" wczołgiwalismy się pod auto, mama krzyczała, jeszczde sie jakieś nieznane nikomu babcie zleciały wiec też afera na pół osiedla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana przebiłaś moją historię :)

      Usuń
  16. U mas jak się podjeżdża zimą pod blok, to koty już czekają. Człowiek nie zdąży zamknąć auta, a kot już pod maską!
    Zwierzęta zdecydowanie należy przewozić zabezpieczone. Nie dosyć, że są narażone na krzywdę, to jeszcze stwarzają realne zagrożenie dla kierowcy. I nie mówię tu o wypadku, ale tylko o ostrzejszym hamowaniu. Zwierzak leci przez całe auto:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ja walczę z Antonim żeby nie otwierał transportera w aucie. A koło nas też koty tylko czyhają żeby pod ciepłe auta wejść..

      Usuń
  17. U nas też niemoc twórcza... Jesień, to widać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby była piękna polska chyba byłoby łatwiej.. :)

      Usuń
  18. Ja też bym tak mogła cały dzień;) Wasza walka o tego kota z samochodowego koła przywraca wiarę w człowieka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A zobacz co Funka wyprawia powyżej :) oby nas wszystkich było coraz więcej :)

      Usuń
  19. najważniejsze że kot uratowany :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny kotek, ja niestety mam na nie alergię... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój partner też ma a właściwie miał, z devonami przechodzi po 2 tygodniach. Sprawdzone w wielu przypadkach! Jak jesteś z Wwy zapraszam na testing :)

      Usuń
  21. Znam ten widok.. znam ;-)))
    u mnie też tylko... łapki wystają ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  22. To co wystaje jest to wycałowania :D

    OdpowiedzUsuń
  23. co do kotów na oponach, to moje są nieco inne. zawsze czekają na mojego chłopaka, żeby wskoczyć mu na maskę albo na dach :D widok czterech kocurków na aucie doprowadza go wręcz do szału, bo bardzo mu drapią lakier... ale mimo wszystko je kocha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest prawdziwa miłość... co tam lakier. Miłość jest bezcenna za wszystko inne zapłacisz:D

      Usuń
  24. Najważniejsze ze się dobrze skończyło :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...